Był słoneczny dzień, tak jak zawsze w Fukutsu. Promienie słońca idealnie oświetlały drzewo brzoskwiniowe. A na jednej z gałęzi wisiała huśtawka, którą zrobił ojciec Asami gdy miała pięć lat. Dziewczyna miała dużo pozytywnych uczuć do bujawki. Codziennie przychodziła, siadała i huśtała się na niej. Wtedy miała czas na przypomnienie sobie tych radosnych chwil dzieciństwa, do których już nigdy nie wróci. W tej sekundzie też przypominała te chwile siedząc. Oczywiście była sama w domu i nie miała z kim porozmawiać, ale jak na zawołanie przyszedł Akira. Stał za żywopłotem i krzyknął do Asami by otworzyła mu bramkę, aby mógł wejść na podwórko. Chłopak jak zawsze samym byciem poprawił ślicznotce humor. Młodzieniec był bardzo przystojny. Posiadał czarne jak węgiel włosy i te jego brązowe oczy. Umięśniony i elegancki.
- Hej, hej! Dlaczego jesteś kolejny dzień smutna? - Zapytał ją chociaż i tak znał odpowiedź.
- Akira po co pytasz jak wiesz? Kolejny raz jestem sama, żyję tak jakbym naprawdę nie miała rodziców. Sierota.
Asami była zawsze przygnębiona. Tylko on mógł jej poprawić humor.
- Nie mów tak! Masz cudownych rodziców którzy chcą Ci umilić życie jak najbardziej, tylko czasem zapomną o okazaniu Ci miłości, lecz pamiętaj oni Ciebie kochają i nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo. - Akira jak zwykle poprawił humor przyjaciółce. Ona nie wierzyła, że on umie tak podnieść na duchu człowieka. Czas leciał, a Asami musiała ćwiczyć, aby dostać się do akademii. Chłopak powiedział, że dziś mogą zrobić sobie wolne i pójść w przyjemne miejsce.
- Chwilka, ale gdzie mamy pójść? - Asami spytała z ciekawością, gdzie jej przyjaciel chcę ją zabrać.
- Powiedzmy, że będzie to taka mała niespodzianka.- Dziewczyna myślała, że to naprawdę będzie coś niewielkiego. Akira zna pewne miejsce, wręcz piękne miejsce! Jest to łąka pełna kolorowych kwiatów, drzew i krzewów. W tle słychać ćwierkanie ptaków, szum wiatru. Przyjaciele wzięli ze sobą kocyk i koszyk z przekąskami, chłopak miał przy sobie flet o czym Asami nie wiedziała. Zawiązał dziewczynie oczy chustą i prowadził ją do łąki. Gdy doszli Akira rozwiązał jej oczy. Dziewczyna nie mogła uwierzyć, że znajduję się w tak ślicznym miejscu! Tak jakby jej wymarzona kraina, wieczność, z której już nigdy by nie chciała wrócić. Tyle różnych kolorów, ta cisza, zwierzęta, Wiele ptaków, a także królików! Akira rozłożył kocyk. Położyli się na nim, patrzyli na chmury.
- Dziękuję. Za wszystko co dla mnie zrobiłeś! Tutaj jest pięknie! Chciałabym zostać tutaj na zawsze.
- Mam jeszcze jedną niespodziankę, usiądźmy.
Akira wyciągnął flet i zaczął na nim grać cudowną melodię. Asami była wniebowzięta! Lecz zrobiło się już późno. Musieli wracać do domu.
- Musimy już wracać, ściemniło się trochę.
- Wiem, wiem.. Dziękuje, to była bardzo miła niespodzianka, nigdy jej nie zapomnę!
I tak skończył się dzień pełen niespodzianek. Asami była bardzo szczęśliwa. Gdy Akira odprowadził ją do domu rodziców jeszcze nie było. Dziewczyna znowu musiała zostać sama. Tym razem nie przejęła się tak bardzo jak kiedyś. Wzięła księgę i chciała nauczyć się sama techniki Jiyu kumite, japońskiej sztuki walki. Przeczytała wszystkie strony dotyczące tego. Teraz chciała sprawdzić się w praktyce. wyszła na dwór, stanęła przed drzewem , gdyż to miał być jej przeciwnik. Ustawiła się w pozycji zaczynającej walkę. Wykonała pierwszy ruch. Nie pomyślała, że jest jeszcze nie doświadczona i nie powinna zaczynać od tak trudnych rzeczy nawet beż żadnej rozgrzewki. Gdy walnęła pięścią o kłodę poczuła wielki ból. W odpowiedniej chwili przyszli rodzice. Zobaczyli Asami płaczącą z bólu pod drzewem. Dziewczyna nie chciała im powiedzieć, że trenowała Jiyu kumite dlatego skłamała, że przez przypadek uderzyła się w dłoń. Rodzice zabrali ją do lekarza, który zawiązał jej rękę w bandaż. Nic wielkiego się nie stało tylko stłukła sobie nadgarstek. Tym razem miała szczęście bo mogła dojść do czegoś większego. Asami zmęczona dniem poszła spać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz